Chłód na koniec sezonu: jak zimno wpływa na marihuanę outdoor
UPRAWA

Chłód na koniec sezonu: jak zimno wpływa na marihuanę outdoor

Lekki chłód przed zbiorami może pomóc, mróz przy korzeniach już nie. Co dzieje się z rośliną, kiedy noce robią się zimne.

AUTOR Redakcja CosechaLibre6 MIN CZYTANIA

Zimno szkodzi marihuanie dopiero wtedy, kiedy przesadzi: poniżej 8–9 °C korzenie zwalniają i roślina gorzej pobiera składniki, a mróz poniżej 0 °C zamraża soki i potrafi poważnie ją uszkodzić, zwłaszcza w doniczce. Lekki chłód pod koniec sezonu dojrzałej roślinie raczej nie zaszkodzi, a według wielu growerów daje twardsze topy, więcej żywicy i czystszy aromat. Klucz to znać swój klimat i dobrać do niego genetykę.

Dla marihuany, jak dla każdej rośliny, ani nadmiar zimna, ani nadmiar ciepła nie jest dobry. Do tego w każdej fazie wzrostu roślina potrzebuje czegoś innego i trzeba wiedzieć, jaka temperatura jej służy. 

Zimno w różnych fazach: ile zimna wytrzyma roślina marihuany?

W fazie wzrostu roślina wkłada całą energię w produkcję celulozy, czyli w budowanie masy zarówno korzeni, jak i części nadziemnej. 

Jeśli uprawa rusza na początku wiosny, rośliny mają cztery miesiące wzrostu, żeby zbudować solidną strukturę: duże, głębokie korzenie z tysiącami włośników, czyli cienkich białych korzonków, które najlepiej pobierają składniki.

Kiedy zaczyna się kwitnienie, czyli na półkuli północnej w połowie lipca (na południowej, skąd piszemy, w okolicach stycznia albo lutego), roślina ma już ugruntowaną budowę i zniesie wiele rodzajów stresu, także termiczny, o którym dziś mowa. 

Kiedy zbliża się zbiór, a zimno zaczyna regularnie dawać roślinie w kość, nie panikuj: to klasyczny sygnał, że jej cykl dobiega końca. Według popularnego wśród growerów wyjaśnienia roślina reaguje wtedy wzmożoną produkcją żywicy, żeby złapać pyłek z rośliny męskiej. To kluczowy moment, bo konopie chcą wypełnić swoje życiowe zadanie: wydać nasiona i przedłużyć gatunek.

Im więcej żywicy, tym większa szansa na złapanie pyłku, tak przynajmniej głosi ta teoria. Pod koniec cyklu roślina nie ma już wiele do roboty, więc wkłada w to całą energię: topy z dnia na dzień twardnieją, a liście, choć wciąż w dobrym stanie, zaczynają się marszczyć, jak u drzew liściastych jesienią. Do tego roślina pokrywa się grubą warstwą żywicy, na którą patrzy się z przyjemnością.

Pamiętaj, że dzieje się tak tylko wtedy, gdy roślina jest już w pełni dojrzała i wchodzi w ostatnią fazę. Jeśli zimno przyjdzie wcześniej, efekt jest odwrotny: topy, które dopiero się formują, nie stwardnieją jak trzeba, a roślina zacznie marnieć i cały potencjał na dalszy wzrost przepadnie.

Poza tym ciepło sprzyja ulatnianiu się terpenów, a chłód nie. Wielu growerów twierdzi, że smak i zapach rośliny, która dojrzewała w chłodzie, są dużo czystsze i intensywniejsze.

Jak wykorzystać chłód na swoją korzyść: poznaj swój klimat

Jak już mówiliśmy, chłód w opisanych warunkach roślinie służy. Ale uwaga: mowa o chłodzie, a nie o bardzo niskich temperaturach, np. poniżej 8–9 °C. Wtedy praca korzeni zwalnia, a pobieranie składników spada. Jeśli zejdzie poniżej 0 °C, trzymaj się mocno: soki w roślinie zamarzają, funkcje życiowe stają, a zanim znów ruszą, mija czas, który bywa dla rośliny zabójczy.

Spokojnie, to nie znaczy, że roślina od razu padnie, przynajmniej jeśli jest dobrze wyrośnięta. Nie da się jednak ukryć, że bardzo niskie temperatury jej szkodzą. 

Natura potrafi zaskoczyć: zdarzało się, że spore sativy, prowadzone jak z podręcznika i z niezwykłym fartem, stały na początku grudnia (na półkuli północnej) pod śniegiem, a dwa tygodnie później zbierano je bez żadnych problemów. Mowa jednak o roślinach rosnących w gruncie, bo w doniczce zimno uderza dużo mocniej.

Dlatego tak ważne jest, żeby poznać swój klimat, zanim wybierze się konkretną genetykę. 

Zanim roślinom stanie się coś złego, przy bardzo zimnym klimacie na początku jesieni najlepiej postawić na wczesne indiki i odmiany górskie, bo ta genetyka jest przygotowana na zimne noce końca lata i początku jesieni. Sprawdzają się też tam, gdzie w dzień jest bardzo gorąco, a w nocy temperatura spada tak mocno, że większość odmian ledwo znosi taki stres termiczny.

Kilka rad na chłodny koniec sezonu

Kiedy pod koniec sezonu roślina rosła w chłodzie albo do zbioru został ci mniej więcej tydzień, część growerów zaleca usunąć duże liście i prawie wszystkie małe. W praktyce to coś jak trymowanie na tydzień przed zbiorem. Pozbawiona liści, które odpowiadają za fotosyntezę i normalne procesy życiowe, roślina ma się wtedy według nich skupić na produkcji żywicy i trichomów. 

Kiedy zaczynają się zimne dni i noce, wielu growerów przestaje podlewać. Powód: ten sam przymrozek, który osiada na liściach, może zamrozić wodę w podłożu, a to bywa dla rośliny zabójcze. Stąd popularne przekonanie, że dłuższa susza w połączeniu z niezbyt silnym przymrozkiem daje zbiory najwyższej jakości.

Jak widać, roślina dobrze znosi zimno w części nadziemnej, ale dużo gorzej przy korzeniach. Jednym z najlepszych sposobów ochrony jest ściółka ze świeżo skoszonej trawy, liści, a nawet folia albo worek. Trawa czy liście, kompostując się, mocno się nagrzewają. Kompostowanie trwa długo, więc nie zaszkodzi roślinie, którą i tak zetniesz za kilka dni. 

Folia z kolei sprawi, że podłoże w dzień nagrzeje się bardziej niż bez niej. A w nocy dłużej będzie stygło i utrzyma temperaturę praktycznie do rana.

Suszenie i dosuszanie w chłodzie

Suche zimno to najlepsze, co możesz dać topom przy suszeniu. A jeśli potem dosuszasz je w podobnych warunkach, jeszcze lepiej. 

Ciepło przyspiesza suszenie, ale osłabia psychoaktywne działanie THC. Chłód tego nie robi, pod warunkiem że jest suchy, a nie wilgotny. Suszenie potrwa tylko trochę dłużej. 

Dlatego kiedy w pierwszych dniach jesieni zapowiadają gwałtowne ochłodzenie, musisz już wiedzieć o swoich roślinach kilka rzeczy: czy to sativy, czy indiki, czy są gotowe do zbioru, czy zostało im jeszcze kilka tygodni, a nawet czy genetyka pochodzi z zimnego klimatu. Znając odpowiedzi, w następnym roku wybierzesz lepiej.

Jak mówiliśmy na początku, nadmiar zimna czy ciepła nikomu nie służy, a już na pewno nie roślinie. Ale jeśli wiesz, z czym masz do czynienia, wykorzystasz zalety jednego i drugiego, roślina urośnie silna, a zbiory będą petarda. 

Jakie zimno wytrzyma marihuana?

Marihuana ma pewną tolerancję na zimno, ale to, ile zniesie, zależy od odmiany i warunków. Ogólnie temperatury poniżej 10 °C mogą już zaszkodzić wzrostowi. Niektóre odmiany są jednak genetycznie przystosowane do chłodu, zwłaszcza te pochodzące z zimniejszych albo górskich regionów. Są odporniejsze i potrafią znieść temperatury bliskie zera. Jeśli zapowiada się dłuższy chłód, rośliny można chronić szklarnią, folią albo agrowłókniną, która tworzy barierę przed zimnem, albo nawet ogrzewaniem, które utrzyma przy nich odpowiednią temperaturę. Mocne przymrozki są szczególnie groźne, bo mogą nieodwracalnie uszkodzić komórki i tkanki rośliny. Dlatego chroń marihuanę przed przymrozkami i unikaj długiego wystawiania jej na niskie temperatury, jeśli chcesz zdrowego wzrostu.

Jaki klimat jest najlepszy dla marihuany?

Najlepszy klimat do uprawy marihuany to zwykle ciepły i umiarkowany. We wzroście zalecana temperatura to 20–30 °C. W takich warunkach rośliny rosną zdrowo i mocno. W kwitnieniu warto lekko ją obniżyć, do około 18–26 °C, żeby topy dobrze się rozwijały.

Pamiętaj, że niektóre odmiany lepiej znoszą upał niż inne. Te genetycznie przystosowane wytrzymają wyższe temperatury, nawet powyżej 30 °C, bez większych szkód. Jeśli uprawiasz w gorącym klimacie, wybierz odmiany odporne na upał, a zbiory będą lepsze.

Z drugiej strony, choć marihuana jest bardziej wrażliwa na zimno niż na ciepło, niektóre odmiany są odporne na chłód i znoszą niższe temperatury. Jeśli mieszkasz w regionie z mroźnymi zimami, poszukaj odmian, które lepiej radzą sobie w zimnym klimacie i wytrzymają temperatury bliskie zera.

Może cię zainteresować...