Marihuana GMO: czy transgeniczne konopie naprawdę istnieją?
UPRAWA

Marihuana GMO: czy transgeniczne konopie naprawdę istnieją?

Drożdże, które produkują kannabinoidy, wnioski patentowe na transgeniczne konopie i przykłady roślin GMO z pola.

AUTOR Redakcja CosechaLibre4 MIN CZYTANIA

Czy istnieje marihuana GMO?

Transgenicznej marihuany w sklepach praktycznie nie ma: GMO w świecie konopi to dziś głównie drożdże modyfikowane w laboratorium, które produkują kannabinoidy, i zgłoszenia patentowe na transgeniczne rośliny, a nie odmiany do kupienia. Pytanie i tak jest zasadne, bo konopie siewne, czyli Cannabis sativa (ta sama nazwa obejmuje marihuanę rekreacyjną i surowiec na CBD), to według niektórych raportów jedna z najcenniejszych upraw w USA.

Staranna hodowla roślin i zwierząt, żeby ograniczyć jedne cechy, a wzmocnić inne, to nic nowego. 

Niektóre kraje, regiony i społeczności wolą zakazać upraw GMO, a inne, z USA na czele, produkują i jedzą żywność dopracowaną w laboratorium.

Hodowla selekcyjna dzieje się w branży konopnej właśnie teraz. I działo się tak zawsze, bo to podstawowa robota hodowców i banków nasion. W ostatnich latach w INASE (argentyński urząd ds. nasion, który rejestruje odmiany roślin) albo w bazie amerykańskiego Urzędu Patentów i Znaków Towarowych da się znaleźć zgłoszenia chronionych odmian konopi. To znaczy, że naukowcy, botanicy i hodowcy szukają odmiany idealnej i używają do tego wszystkich dostępnych środków.

Prawie w każdej branży, także konopnej, duzi producenci szukają lepszych roślin: plennych, odpornych, wytrzymałych i nadających się do produkcji masowej. 

Tworzenie modyfikowanych genetycznie wersji związków z konopi, czyli kannabinoidów, wcale nie polega na zmienianiu samej rośliny.

Naukowcy, którzy „modyfikują konopie” w laboratorium, tak naprawdę zmieniają genetycznie drożdże, podobnie jak przy produkcji syntetycznych perfum na bazie związków z kwiatów, żeby zbudować kopie fragmentów DNA konopi. Drożdże działają jak mała fabryka kannabinoidów w laboratorium.

Jakie związki chemiczne są w marihuanie?

THC i CBD to dwa najsłynniejsze kannabinoidy, ale konopie zawierają ponad 100 różnych związków chemicznych, a wiele z nich ledwo zbadano. Naukowcy mogą tak zaprojektować materiał genetyczny w drożdżach, żeby dawał konkretne właściwości, np. lek, który jest praktycznie czystym CBD.

Zakłady firm, które pracują z genetycznie modyfikowanymi kannabinoidami, wyglądają jak skrzyżowanie klasycznego laboratorium z „wypasionym” browarem rzemieślniczym: wielkie zbiorniki z drożdżami używanymi w procesie modyfikacji.

Według producentów taki sposób wytwarzania THC, CBD i innych kannabinoidów jest dużo tańszy i wydajniejszy niż uprawa roślin.

Według niektórych doniesień firmy takie jak Hyasynth Bio miały złożyć wnioski patentowe na transgeniczną roślinę konopi, która lepiej plonuje i lepiej kiełkuje z nasion, oraz na transgeniczne konopie włókniste odporniejsze na zasolenie.

Wspomina się też o innych zgłoszeniach patentowych na nowe modyfikacje genetyczne konopi, m.in.:

- Transgeniczne konopie włókniste bardziej odporne na szkodniki.

- Transgeniczna roślina konopi odporna na upał.

- Konopie odporne na suszę.

- Transgeniczna komórka konopi, która zmienia sposób, w jaki roślina wytwarza wielonienasycone

kwasy tłuszczowe.

Czym są rośliny transgeniczne? Przykłady GMO

Rośliny transgeniczne, czyli organizmy genetycznie zmodyfikowane (GMO), to organizmy, których materiał genetyczny zmieniono metodami inżynierii genetycznej. Najczęściej polega to na wprowadzeniu genów jednego gatunku do genomu innego, żeby nadać mu konkretne cechy.

W rolnictwie przykładów jest sporo. Jeden z nich to kukurydza Bt, do której wprowadzono geny bakterii Bacillus thuringiensis. Kodują one białka toksyczne dla niektórych szkodników kukurydzy, więc trzeba mniej insektycydów. Inny przykład to soja Roundup Ready, zmodyfikowana tak, żeby była odporna na herbicyd glifosat. Rolnicy mogą nim pryskać bez szkody dla soi, co ułatwia walkę z chwastami.

Kolejny przykład to bawełna Bt. Ma geny Bacillus thuringiensis, które chronią ją przed szkodnikami, takimi jak gąsienice niszczące torebki bawełny, więc też potrzebuje mniej insektycydów. Jest jeszcze papaja Rainbow, transgeniczna odmiana odporna na wirusa pierścieniowej plamistości papai, która uratowała uprawy tego owocu.

Pomidor Flavr Savr był jednym z pierwszych transgenicznych produktów spożywczych na rynku. Zmodyfikowano go tak, żeby dłużej się trzymał i był twardszy, co ułatwiało transport i sprzedaż. To tylko kilka przykładów: na świecie jest wiele innych upraw GMO, produkowanych albo w fazie badań, każda z cechami dopasowanymi do potrzeb rolników i konsumentów.

Czy powinniśmy uprawiać genetycznie modyfikowaną marihuanę?

To złożona sprawa i każdy patrzy na nią trochę inaczej. Trwają badania nad genetyką odmian marihuany, które mają poprawić odporność na choroby, zwiększyć plon i dopracować profil kannabinoidów. Uprawa genetycznie modyfikowanej marihuany rodzi jednak pytania etyczne, prawne i środowiskowe.

Według definicji genetycznie modyfikowana marihuana byłaby organizmem transgenicznym, bo wymaga zmiany materiału genetycznego rośliny. Transgeniczne nasiona marihuany nie są jednak szeroko dostępne, bo w wielu krajach blokują je przepisy.

Biorąc pod uwagę całą dyskusję o GMO, zanim zdecydujemy, czy uprawiać takie odmiany, trzeba przemyśleć możliwy wpływ na zdrowie ludzi, środowisko i bioróżnorodność. Trzeba też ocenić strony prawne i regulacyjne produkcji i używania takich roślin.

Krótko mówiąc: dyskusja o genetycznie modyfikowanej marihuanie wciąż się toczy i zahacza o etykę, prawo i środowisko. Zanim zapadną decyzje, trzeba uczciwie zważyć możliwe korzyści i ryzyka.

GMO w konopiach: temat wciąż otwarty