Dym z jointa a organizm: co pokazało badanie ze Stanfordu
UŻYWANIE

Dym z jointa a organizm: co pokazało badanie ze Stanfordu

Co mówią badania o dymie z marihuany: badanie ze Stanfordu o naczyniach i zawale, genisteina, płuca, bierne palenie i wzrok na fazie.

AUTOR Redakcja CosechaLibre6 MIN CZYTANIA

Dym z marihuany nie jest obojętny dla zdrowia: badania, głównie na zwierzętach, sugerują, że może szkodzić sercu i naczyniom krwionośnym podobnie jak dym tytoniowy, i to zarówno palącemu, jak i osobom obok. Podrażnia też płuca, a na fazie psuje wzrok bardziej, niż się wydaje. Mimo to pali mnóstwo ludzi, żeby się uspokoić, żeby odstawić papierosy albo po prostu w towarzystwie, a roślina ma też swoje dobre strony, i właśnie dlatego badań jest coraz więcej.  

Razem z popularnością zioła zaczęły krążyć też mity. Jeden z nich mówi, że siedzenie w jednym pomieszczeniu z kimś, kto pali jointa, nie ma żadnych skutków dla zdrowia. Tyle że to nieprawda. 

Według części badań (prowadzonych głównie na zwierzętach) dym z marihuany może być dla serca i krążenia tak samo szkodliwy jak tytoniowy. I dotyczy to zarówno palących, jak i biernych palaczy. To jakie choroby może powodować marihuana?

Jak palenie marihuany wpływa na serce?

Badanie naukowców z Uniwersytetu Stanforda w USA wykazało wyraźny związek między częstym paleniem marihuany a większym ryzykiem wczesnego zawału i chorób sercowo-naczyniowych. Wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym Cell. 

W testach laboratoryjnych na myszach badacze pokazali też, że tetrahydrokannabinol (THC), jeden ze związków psychoaktywnych rośliny, wywołuje stan zapalny w komórkach wyściełających naczynia krwionośne od środka i sprzyja miażdżycy (stwardnieniu i pogrubieniu tętnic).

Do badania przeanalizowano dane 500 000 uczestników w wieku 40-69 lat z UK Biobank, dużej brytyjskiej bazy danych medycznych. Prawie 35 000 z nich zadeklarowało, że pali marihuanę, a około 11 000 robiło to częściej niż raz w miesiącu.

Wynik: osoby z grupy palącej częściej niż raz w miesiącu miały większe ryzyko zawału niż pozostali, nawet po uwzględnieniu wieku, wskaźnika masy ciała i płci. Miały też większe niż niepalący ryzyko pierwszego zawału przed 50. rokiem życia.

Dlaczego tak się dzieje?

Kiedy palisz, THC wiąże się z receptorem CB1 w komórkach mózgu, serca i układu naczyniowego. Ten receptor rozpoznaje naturalne kannabinoidy organizmu, czyli endokannabinoidy, które regulują nastrój, odczuwanie bólu, odporność i metabolizm. Częste palenie może jednak prowadzić do nadmiernej aktywacji CB1, a to może wywoływać stan zapalny i miażdżycę. Takie nadmierne pobudzenie CB1 wiąże się z otyłością, rakiem i cukrzycą.

Dlatego naukowcy próbują opracować cząsteczki zwane antagonistami, które blokowałyby CB1 tam, gdzie receptor jest nadaktywny, np. przy otyłości. 

Jak podawał dziennik El Economista, autorzy badania przejrzeli ogromną bazę struktur białek, szukając cząsteczek podobnych do antagonistów CB1, które mogłyby zablokować zapalne i miażdżycowe działanie THC bez psychiatrycznych skutków ubocznych. 

Tak trafili na małą cząsteczkę obecną w soi i bobie, genisteinę, która mogłaby blokować stan zapalny i miażdżycę wywołane przez marihuanę. A ponieważ genisteina nie przekracza bariery krew-mózg, nie znosi pozostałych efektów THC (pobudzania apetytu, łagodzenia bólu i hamowania nudności), na których zależy pacjentom korzystającym z medycznej marihuany.

Kiedy podali genisteinę ludzkim komórkom śródbłonka traktowanym THC oraz myszom z wysokim cholesterolem, którym wstrzyknięto THC, okazało się, że blokuje ona sercowo-naczyniowe skutki marihuany, nie wywołując efektów psychoaktywnych.

O tej cząsteczce wciąż jednak wiadomo niewiele. Joseph Wu, główny autor badania i dyrektor Instytutu Sercowo-Naczyniowego Stanforda, zwracał uwagę, że coraz więcej ludzi uważa marihuanę za nieszkodliwą, a nawet zdrową. Dodawał, że marihuana ma ważne zastosowania medyczne, ale osoby palące rekreacyjnie powinny dobrze się zastanowić nad nadmiernym używaniem.

Jak bardzo szkodzi dym z marihuany?

Według części badań (głównie na zwierzętach) dym z marihuany może być dla serca i krążenia tak samo szkodliwy jak tytoniowy i dotyczy zarówno palących, jak i biernych palaczy. Badanie ze Stanfordu wykazało wyraźny związek między częstym paleniem a większym ryzykiem wczesnego zawału i chorób sercowo-naczyniowych. Częste palenie może też prowadzić do nadmiernej aktywacji receptora CB1 w komórkach mózgu, serca i naczyń, co może wywoływać stan zapalny i miażdżycę. Takie pobudzenie CB1 wiąże się z otyłością, rakiem i cukrzycą.

Co gorsze: dym z papierosa czy z jointa?

Papieros zwykle uważa się za bardziej szkodliwy niż joint, głównie przez to, ile i jak często się pali. Tytoń zawiera mnóstwo toksycznych i rakotwórczych substancji, które mocno niszczą płuca i inne narządy. Dym z jointa też zawiera część z nich, ale marihuanę pali się zwykle rzadziej i mniej niż papierosy, co zmniejsza ryzyko długotrwałych uszkodzeń płuc. Pamiętaj jednak, że każde palenie może szkodzić zdrowiu i źle wpływać na oddychanie oraz inne sfery zdrowia fizycznego i psychicznego.

Jak marihuana wpływa na płuca?

Palenie jointów ma swoje konsekwencje: może podrażniać płuca i wywoływać w nich stan zapalny, co z czasem prowadzi do przewlekłych chorób układu oddechowego i spadku wydolności płuc. Do tego dym z marihuany zawiera wiele tych samych toksycznych substancji co tytoniowy, co zwiększa ryzyko problemów z płucami i raka.

Jakie choroby może powodować palenie marihuany?

Palenie marihuany może źle działać na płuca: podrażniać drogi oddechowe, wywoływać zapalenie płuc i zmniejszać ich wydolność. U palących mogą pojawić się objawy podobne do przewlekłego zapalenia oskrzeli, takie jak kaszel, odkrztuszanie flegmy i świszczący oddech. Dym z marihuany może też zawierać substancje toksyczne i rakotwórcze, które zwiększają ryzyko chorób płuc i raka. Warto pamiętać, że sposób przyjmowania (palenie, waporyzacja, jedzenie) wpływa na to, jakie ryzyko i jakie korzyści niesie to dla płuc.

Inne skutki

Zespół badaczy z Uniwersytetu w Granadzie w Hiszpanii odkrył, że palenie marihuany wyraźnie pogarsza widzenie, choć ponad 90% użytkowników uważa, że nie ma ono na ich wzrok żadnego wpływu albo tylko niewielki. Informował o tym argentyński portal Filo.News. 

Wszyscy wiedzą, że jednym z najbardziej znanych efektów palenia są czerwone oczy. Dzieje się tak, bo THC (tetrahydrokannabinol) obniża ciśnienie krwi, rozszerza naczynia włosowate i zwiększa przepływ krwi w całym ciele. W efekcie rozszerzają się też naczynia w oczach i stąd zaczerwienienie. Wpływ marihuany na widzenie obwodowe, ciśnienie w oku i przetwarzanie obrazu wciąż nie jest jednak do końca poznany. 

Badanie, opublikowane w Scientific Reports z grupy Nature, miało sprawdzić wpływ na wzrok i porównać go z tym, co czują sami użytkownicy. Zespół przeprowadził testy wzroku u 31 osób używających marihuany, raz bez wcześniejszego przyjęcia żadnej substancji, a raz na fazie. Zbadano też, jak uczestnicy sami oceniają zmiany w widzeniu po zapaleniu.

Okazało się, że po zapaleniu wyraźnie pogorszyły się m.in. ostrość wzroku, wrażliwość na kontrast, widzenie trójwymiarowe (stereopsja), zdolność akomodacji i wrażliwość na olśnienie. Mimo to 30% badanych stwierdziło, że ich wzrok się nie zmienił, a 65%, że pogorszył się tylko trochę.

O tej roślinie wciąż jest wiele do zbadania. Już teraz wiadomo jednak, że dym, jak każdy dym, szkodzi zdrowiu, a wiele skutków wynika z tego, że palący po prostu nie zdają sobie z nich sprawy. Dlatego, choć sporo jeszcze przed nami, warto palić z głową i świadomie.

Ostatnie wpisy!