Olej z marihuaną do kuchni: przepis i dawkowanie
UŻYWANIE

Olej z marihuaną do kuchni: przepis i dawkowanie

Oliwa, 10 g topów, kąpiel wodna w 70–75 °C i trochę cierpliwości: tak robisz olej z marihuaną do sałatek, pesto i sosów.

AUTOR Redakcja CosechaLibre4 MIN CZYTANIA

Olej z marihuaną robisz tak: dekarboksylujesz topy w piekarniku, a potem przez 5–6 godzin trzymasz je w oliwie w kąpieli wodnej, pilnując, żeby olej nie przekroczył 70–75 °C, i na koniec przecedzasz. To świetny sposób na konopie bez palenia. Najlepiej używać go na zimno, do sałatki albo tak, żeby za bardzo go nie podgrzewać. Kannabinoidy prawie nie rozpuszczają się w wodzie, za to świetnie w tłuszczu, dlatego idealne są oleje i masło.

Jeśli chcesz zrobić olej, który może zjeść każdy, bez ryzyka jakiegokolwiek efektu psychoaktywnego, weź odmianę z wysokim CBD i bardzo niskim albo prawie zerowym THC.

Składniki na olej z marihuaną

  • 250 ml oliwy (albo oleju kokosowego, jeśli wolisz)
  • 10 g topów albo 25 g resztek po zbiorach
  • Garnek i miska, która nada się do kąpieli wodnej
  • Sitko z materiału
  • Czysty słoik na gotowy olej

THC i CBD rozpuszczają się w kwasach tłuszczowych. To znaczy, że przy jadalnych potrzebujesz tłuszczu, żeby organizm mógł je przyswoić.

Olej użyty do infuzji wyciąga THC i inne kannabinoidy, terpeny i flawonoidy, i robi się z niego mocny tłuszcz, którego potem używasz w kuchni.

Jak zrobić olej z marihuaną krok po kroku?

Olej z marihuaną to żadna wielka sztuka, ale trzeba trzymać się kilku kroków. Najpierw rozdrobnij topy, żeby kannabinoidy i trichomy łatwiej się uwalniały. Potem je zdekarboksyluj, czyli aktywuj THC ciepłem: rozłóż na blasze i wstaw do piekarnika na 30–40 minut w 110–120 °C. W 70–75 °C, jak w kąpieli wodnej, dekarboksylacja idzie tylko częściowo.

W garnku podgrzej wodę, a na nim postaw miskę, w której mieszasz zioło z oliwą. Kąpiel wodna trwa 5–6 godzin na średnio-małym ogniu, tak żeby olej nigdy nie przekroczył 70–75 °C.  Pilnuj temperatury i nie dopuść, żeby doszła do 100 °C. Jeśli rośnie, dobry patent to dolać wody do garnka.

Po tym czasie przecedź olej przez materiałowe sitko. Przelej go do wyparzonego szklanego słoika i trzymaj w szafce, gdzie nie dochodzi światło ani wilgoć.

Przepis zaleca odczekać miesiąc, zanim go użyjesz, żeby olej „przegryzł się” z kannabinoidami. Nada się do sałatek, pesto, sosów i czego tylko chcesz, ale nie radzimy go smażyć ani gotować. Podgrzewany olej traci właściwości i robi się trochę szkodliwy, jak każdy olej poddany obróbce termicznej. Każdy olej jest zdrowszy „na surowo”.

Jak używać oleju z marihuaną?

Jeśli szukasz oleju z pełnią tego, co daje roślina, razem z działaniem psychoaktywnym, wybierz odmianę bogatą w THC albo z przewagą THC nad CBD.

Pacjenci opisują, że taki olej pomaga im przy silnych bólach mięśni, skurczach przy padaczce, braku apetytu czy bezsenności, a pierwsze badania idą w tę stronę; to jednak nie lek, a przy chorobie decyzja należy do lekarza.

Poza zastosowaniami medycznymi kuchnia konopna pozwala wrzucić go do wszystkiego: od brownie i ciastek po makaron czy kawę.

Ile marihuany dać do oleju?

Przy robieniu oleju ilość zioła zależy przede wszystkim od twojej tolerancji i mocy suszu.

Gdy olej jest gotowy, spróbuj najpierw odrobinę i zobacz, jak na ciebie działa. Nie zajadaj się, bo jadalne potrzebują nawet dwóch godzin, żeby zadziałać. Na przykład przy dobrze zdekarboksylowanym suszu i 250 ml oleju liczy się to mniej więcej tak:

  • 14 g suszu z 14% THC: każda łyżeczka oleju ma około 40 mg THC.
  • 7 g suszu z 14% THC: każda łyżeczka oleju ma około 20 mg THC.
  • Możesz też sprawdzić moc oleju w kalkulatorze online.

Najczęstsze błędy przy infuzjach z marihuaną

Na początku przygody z kuchnią konopną ludzie popełniają sporo błędów, ale łatwo ich uniknąć.

Po pierwsze, wielu zapomina o dekarboksylacji albo w ogóle ją olewa, a wtedy wychodzi dużo słabsza infuzja.

Inni sypią za dużo zioła i kończą z olejem tak mocnym, że nie da się go normalnie używać.

Kolejny błąd: wrzucanie do jadalnych najlepszego towaru, jaki masz. Jadalne spokojnie zrobisz z liści, prasowanego suszu albo z już zwaporyzowanego zioła.

I na koniec: miej oko na infuzję. Przepisy są proste, ale łatwo zapomnieć o czymś w piekarniku albo przesadzić z temperaturą i skończyć ze spalonym olejem albo, co gorsza, z pożarem w kuchni.